Marzenia się jednak spełniają

Przed wylotem na igrzyska do Pekinu (2008)
Przed wylotem na igrzyska do Pekinu (2008) www.lewandowski-team.pl
Każdy z nas ma marzenia. Już jako dzieci marzymy o tym, żeby zostać strażakiem, policjantem, czy lekarzem. Odkąd zacząłem przygodę ze sportem, moim marzeniem było pojechać na Igrzyska Olimpijskie i reprezentować nasz kraj. Przez lata ciężko pracowałem, podporządkowując temu całe swoje życie. W minioną sobotę dowiedziałem się, że warto wierzyć w swoje marzenia. Otrzymałem oficjalną nominację jako trener reprezentacji olimpijskiej Londyn 2012.

Cztery lata temu miałem już okazję polecieć na Igrzyska Olimpijskie do Pekinu, ale był to prywatny wyjazd, poza oficjalnym składem polskiej reprezentacji. Było to możliwe, dzięki wsparciu nieocenionego Franciszka Jareckiego, który ufundował mi wyjazd na drugą stronę globu. Nie miałem możliwości wstępu do wioski olimpijskiej, ale chłonąłem atmosferę wielkiego, sportowego święta niczym gąbka wodę. Dzięki temu mogłem zebrać cenne doświadczenie, nie tylko jako uczestnik największej sportowej imprezy na świecie, ale jako trener rozpoczynającego przygodę na arenie międzynarodowej zawodnika.

W sobotę dowiedziałem się, że po raz drugi będę mieć okazję pojechać na igrzyska, ale tym razem po raz pierwszy jako oficjalny trener polskich biegaczy. Polski Komitet Olimpijski ogłosił oficjalne nominacje do Londynu. Znalazłem się w doborowej stawce trenerów, wspólnie ze Stanisławem Jaszczakiem, Zbigniewem Królem oraz opiekunem maratończyków Leonidem Shevetcovem. Cała polska reprezentacja liczy 216 osób, w tym 57 lekkoatletów.

Cóż mogę powiedzieć, na takie chwile czeka się całe życie. Pamiętam jak dziś, gdy jako nastolatek i początkujący biegacz wspólnie z moim przyjacielem Marcinem Kiedrowiczem, który od lat pomaga w działalności naszego teamu, marzyliśmy o sportowych osiągnięciach. Nie ukrywam, że niektórzy koledzy z bieżni śmiali się z nas pukając w czoło. Tym bardziej, gdy czasem nie było pieniędzy na sprzęt sportowy i na jednym z obozów biegałem nawet w… sandałach. Jako zawodnik świata nie zawojowałem, choć udało mi się zaliczyć kilka występów z orzełkiem na piersi i zdobyć medale mistrzostw Polski. Zebrane doświadczenie i wiedzę postanowiłem przekuwać na trenerski fach i to był przysłowiowy strzał w dziesiątkę.

Sama nominacja to jednak nie wszystko. Odczuwam radość i satysfakcję, ale również ogromną odpowiedzialność. Teraz trzeba udowodnić, że dostała się ona w dobre ręce. Mogę obiecać wszystkim kibicom lekkiej atletyki, a szczególnie konkurencji biegowych, że zrobię wszystko co w mojej mocy, aby nie zawieść. A jak wyjdzie na bieżni, przekonamy się już za kilka tygodni. Pozwólcie, że na koniec pozwolę sobie na odrobinę prywaty. Mamo, tato - to prezent dla Was, dwóch olimpijczyków w Londynie. Dziękujemy za wszystko.

Tomasz Lewandowski
Trwa ładowanie komentarzy...